W tej chwili nie siedział na wózku inwalidzkim.
Stał wyprostowany, wysoki i przystojny.
Miał na sobie prosty czarny płaszcz, a jego wyraz twarzy był chłodny i poważny.
W smukłych palcach trzymał karabin snajperski.
– Panie Bane – odezwał się z szacunkiem Victor, stojąc za Jacksonem. – Może pozwolisz, że to ja to zrobię?
Victor chciał, żeby Jackson oddał mu broń.
Nie spodziewał się, że Jackson będz






