"Przepraszam, panie Bane." W tym momencie podbiegł służący.
Dyszał i marszczył brwi. Biegł całą drogę do Jacksona z przepraszającym spojrzeniem. "Panie Bane, to moja wina."
Służacy spuścił winnie wzrok, a jego ton był pełen skruchy.
Po tych słowach natychmiast przykucnął i próbował zabrać Snowy Oneidzie.
"Snowy," zawołał cicho służący.
Snowy nadal opierał się o stopy Oneidy, jakby nie chciał odejś






