W chwili desperacji Corinne spoliczkowała mężczyznę, żeby tylko uciec. Kiedy tylko usłyszała, że wszyscy wyszli, natychmiast odetchnęła z ulgą.
Nagle jej telefon zadzwonił po raz kolejny, a to znowu Aaron.
Corinne zmarszczyła brwi, odbierając.
Głos Aarona brzmiał dramatycznie, jakby opętał go duch zmarłego aktora. – Panno Corinne! Czy to pani? Jakiś mężczyzna powiedział mi, że jest pani zamężna






