"A dlaczego nie? Kim ty się w ogóle uważasz, żeby mi tu stawać na drodze? Zejdź mi z oczu!" wrzasnęła Sadie.
Karen z trudem próbowała wstać, ale córka znowu wytrąciła ją z równowagi. "Dość! Pomóż mi wstać i zobacz, czy mi twarz nie zeszpecona."
"O nie, z twojej twarzy leci krew! Powiem o tym tacie, jak wróci! Rita, ty niewychowana kobieto! To ty nie zasługujesz na to, żeby nazywać się Russell! Poz






