Winstona na krótką chwilę ogłuszyło, gdy zobaczył, jak kilku ludzi głośno wyprowadzają z drzwi. Runęli z impetem na ziemię przed Winstonem i, jak tylko go zobaczyli, zaczęli błagać o litość.
Winstona to nie obchodziło, bo ich nie znał. Minął ich więc bezpośrednio i chciał wejść do środka. Ale ich krzyki były tak głośne.
"Panie!
"Jest tam wredna kobieta. Udaje gospodynię i chciała nas wyrzucić!"






