— Kim… kim jesteś? — spytała Quinn.
— Nie skrzywdzę cię. Zabiorę cię w bezpieczne miejsce — odpowiedział mężczyzna.
— Nie rozumiem… — Quinn patrzyła bezradnie.
— Dowiesz się, kiedy tam dotrzesz.
Quinn wydawała się trochę zaniepokojona obrotem spraw.
To było tak, jakby uciekała z deszczu pod rynnę…
— Kim byli ci ludzie, którzy próbowali mnie złapać wcześniej? — Quinn nie mogła się powstrzymać, by n






