Następnego ranka.
W pokoju Brendy unosił się smród alkoholu, a podłoga była usłana porozrzucanymi ubraniami.
Oślepiający promień słońca, przedzierający się przez szczelinę w zasłonie, padał prosto na twarz Brendy.
Stopniowo się obudziła.
Ból i dyskomfort utrudniały jej trochę podniesienie się.
Powoli otworzyła oczy i stwierdziła, że jest w domu.
Obolała i zmęczona, postanowiła jeszcze trochę pospa






