Dwa dni później urządziliśmy pogrzeb. Moi towarzysze chcieli, żeby to było publiczne święto, ale odmówiłem. Chciałem, żeby to było coś prywatnego. Wiedziałem, że moja mama też by tego chciała. Jako jedyna z królewskiej linii, która przeżyła, pragnęłaby, aby to ja i ci, którzy są mi bliscy, odprowadzili ją do rzeki, gdzie pożegnalibyśmy się na zawsze.
Uczestniczyło tylko 5 osób, co mi bardzo odpowi






