– Co zamierzasz z nią zrobić? – Fred wskazał ruchem głowy na śpiące dziecko w moich ramionach. – Myślisz zabrać je do domu? – Uniósł perfekcyjnie wymodelowaną brew.
– Nie wiem. – To była szczera prawda. Patrząc na dziecko, czułam pokusę, by zabrać je do domu i karmić jak własną córkę, ale nie mogłam ignorować stresu, jaki by to wywołało. Tak, jestem w ciąży, wiem. I wkrótce będę musiała opiekować






