„Kto by nie polubił takiej twarzy?” Nadal krzyczy. I wymachuje rękami. Dublin przechyla głowę, jakby nie mógł uwierzyć, że ktoś mógłby go nie lubić. „Hank, nie musisz tu mieszkać. Znajdziemy coś innego.”
„Carter, to całkiem powszechne. Twoja mama to sprawdzała. A poza tym” – drapie Dublina po głowie – „Dubsowi spodobało się mieć dużo przestrzeni i podwórko w ciągu ostatnich kilku tygodni.” Uśmiech






