– Wiesz, jak na kogoś, kto tak się sprzeciwiał prowadzeniu tego czegoś na początku, to chyba to lubisz. – Udaję, że się rozglądam. – Nie widzę nigdzie śniegu.
Ona pochyla się nad kierownicą, przytulając ją do siebie. – Przyzwyczaiłam się do władzy, jaką daje bycie tak wysoko. Kocham ją, nie zabieraj mi jej.
Oczywiście nigdy bym tego nie zrobił. Dała mi się przelecieć na tylnym siedzeniu kilka nocy






