– Jesteś na telefonie ze swoją panienką? – droczy się jakiś głos.
– Wynoś się stąd, Gabby! – Garrett rzuca poduszką i nawet przez trzask zamykanych drzwi słyszę piskliwe chichoty Gabby. Wzdycha, przeczesując palcami swoje zmierzwione włosy. – Ona nazywa cię moją dziewczyną od trzech dni.
– Lepiej sprowadź ją na ziemię. Powiedz jej, że nie miałam wyboru, mając brata hokeistę; nie zamierzam się z ta






