Człowieku, to jest cholernie wielkie. Grube. Żylaste. Twarde, ale z idealną dozą wiotkości. Tym czymś można narobić szkód. Potrząsam tym tutaj, na parkingu, a Jennie wzdycha, rzuca się naprzód, miażdżąc to między nami, kiedy owija mnie ramionami i przyciska swój biust do mojego.
Warknie na mój chichot. "Przestań się śmiać."
"Właśnie zdałem sobie sprawę, jakie mam szczęście, że nadal mam oboje oczu






