Otwieram przed nią drzwi. – To on tak powiedział?
– Mhm. – Uśmiecha się, stając na palcach, a ja pochylam szyję. – Ups – szepcze, zatrzymując się w pół drogi. – Zapomniałam. Żadnych pocałunków w miejscach publicznych. – Wsuwa się na przednie siedzenie, a jej błyszczące oczy mówią mi, że czerpie ogromną przyjemność z tego, jak trudne to dla mnie. – No dalej, Gare-Misiu. Mamy gdzieś być.
Zasady chol






