Rzucam ręce w górę w udawanej kapitulacji. "Ach, no cóż. Próbowałem." Podnoszę ją z ziemi i wywlekam z sypialni. "Chodź. Mnóstwo do zrobienia. Nie możemy tak stać i gadać o niczym." Macha nogami w powietrzu, wiercąc się, aż jestem zmuszony postawić ją na podłodze. "Co robisz?" pytam z zadyszką. "Co ty robisz?"
"Ja zapytałam pierwsza."
Jej wzrok ucieka w bok, a potem odwraca się i biegnie z powrote






