– Wyobrażasz sobie, żebyś dbał o swoją rodzinę tak samo, jak o te swoje drzwi? – Adam zagradza wejście ramieniem, uniemożliwiając Brandonowi pójście za mną, gdy pędzę przez mieszkanie. – Masz, kurwa, za nią nie iść.
Zza przewróconego kojca wyłania się zapłakana twarz Connora, uwięzionego między podłogą a barierkami. Małe rączki wyciągają się w moją stronę, przerażone oczy spotykają się z moimi, wi






