Prychnięcie pełne goryczy i niedowierzania opuszcza usta Emily, a ona kładzie dłoń na moim ramieniu, odciągając mnie od Kevina. Jej usta zbliżają się do mojego ucha. "W skali od jednego do dziesięciu..."
"Dwadzieścia."
"A czy jesteś przeciwna przemocy?"
"Wcale."
"Świetnie." Odwraca się z powrotem do Kevina, z uśmiechem tak szerokim, tak sprytnym, gdy w niego wkracza. "Hej, Kevin?" pyta, przesłodzo






