Cara parska śmiechem. To ten pobłażliwy, zirytowany rodzaj śmiechu, przez który czuję się podle. "Och, słodka, naiwna Olivio. Myślisz, że zjesz coś na przyjęciu koktajlowym? Nie, nie, nie. Będziesz pozować do zdjęć. Nie, kochanie, nie zjesz nic aż do obiadu."
Na tę druzgocącą wiadomość cała moja twarz opada, a Cara rzuca się do przodu, chwytając mnie za nadgarstek i odgryzając kęs wielkości połowy






