NIE DZIWI MNIE, ŻE Olivia uciekła w to samo miejsce, co ja, kiedy opuściłem dom. Nie mam wątpliwości, że tu była. Czuję zapach jej włosów, ten nieodłączny aromat, który przypomina mi dom i niedzielne poranki, kiedy wtuleni leżeliśmy na kanapie, a kawa się parzyła, a muffiny piekły.
– Carter – woła Hank ze swojego miejsca, wpatrując się w drzwi balkonowe. Nie wiem, skąd wie, że stoję cicho w jego d






