Kołyszemy się razem, otuleni komfortową ciszą, a migoczące światełka choinki sprawiają, że w moich ramionach lśni, choć myślę, że ona zawsze lśni.
Zaczyna się nowa piosenka, a Jennie wydaje z siebie cichy, radosny dźwięk, jej ciało wtapia się w moje. Słucham, jak nuci melodię, a słowa tańczą po moim salonie, znajomość melodii zapada w pamięć.
– To twoja ulubiona piosenka – szepczę.
– Skąd wiesz?
–






