Kolega George'a mocno objął Blake'a. "Blake, twój ojciec już odszedł. Przestań krzyczeć i pozwól mu odejść."
Blake nie zważał na słowa.
Szarpał się z całych sił. Zachowywał się, jakby chciał wyrwać ciało z krematorium.
Kolega George'a był mężczyzną mierzącym zaledwie metr pięćdziesiąt. Mimo to nie mógł go powstrzymać.
W końcu kilka osób podeszło i pomogło przytrzymać Blake'a.
Blake ciężko dyszał.






