„Czarny ogień. Pali moje ciało. Duszę i ciało. Spadam do piekła” – śpiewała Mary.
Osobliwa pieśń rozbrzmiewała na nocnym niebie, z którego gęsto padał śnieg.
Słowa były tak dziwne, że Henry był oszołomiony.
Stała w miejscu. Melodia, którą nuciła Mary, nieustannie rozbrzmiewała w jego uszach, a po plecach przebiegł mu dreszcz.
Henry ocknął się dopiero, gdy Mary była daleko.
Przez głowę przemknęła m






