ROZDZIAŁ STO DZIEWIĘĆDZIESIĄTY – MAKIJAŻ
KENDRA
Wpadłam wściekła do pokoju. Mam dość tych kobiet, które próbują wmówić mi, że to ja jestem tą złą w tej przyjaźni. Ledwo rozsiadłam się na kanapie, żeby ochłonąć, Cider zaczął płakać.
– O nie, tylko nie teraz! – W geście frustracji wyrzuciłam ręce w górę, ale on tylko zawodził głośniej.
– Zrób coś! – krzyknęłam na nianię, która wyjęła go z wózka, zac






