languageJęzyk

Rozdział 7: Na zewnątrz

Autor: 99018 lip 2025

ROZDZIAŁ SIÓDMY – W ŚWIECIE

PERSPEKTYWA BELLE

Pot spływał mi po czole, gdy zastanawiałam się, co powiedzieć. Wiedziałam, że muszę być ostrożna, bo jedno niewłaściwe słowo mogło zrujnować plany, które przygotował dla nas Marcus.

– No tak, spotkaliśmy się już wcześniej. Byliśmy kiedyś blisko. Poznałam go przez moją przyjaciółkę, Kendrę – wyjaśniłam ostrożnie, starając się, by zabrzmiało to banalnie.

Marcus rzucił mi spojrzenie. – To wszystko?

– Tak. Pokłóciliśmy się i straciliśmy kontakt na kilka tygodni, ale oto jesteśmy teraz. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy powiedział, że jest twoim kuzynem.

– No tak, to dupek – westchnął. – Zawsze stara się dobrze wyglądać w oczach mojego ojca, ale w głębi duszy jest zły. Ukradł fundusze przeznaczone dla firmy i jakoś zdołał zrzucić winę na sekretarkę.

– To okropne! – wykrzyknęłam.

– No tak. Kobieta w końcu trafiła do więzienia. W każdym razie, powinnaś trzymać się od niego z daleka. To zły człowiek.

– Jasne. Jutro wychodzę z przyjaciółką, żeby odwiedzić babcię. Zaproszę ją też tutaj, bo sama nie mogę się za bardzo ruszać.

– W porządku. Wyślę ci jednego z moich kierowców i ochroniarzy. Wolałbym, żeby twoje przyjaciółki przychodziły do ciebie tutaj, niż żebyś wychodziła na zewnątrz. W każdym razie, w poniedziałek wracasz do pracy. Wystarczająco się już wybawiłaś – powiedział Marcus.

– No tak, i tak już się nudzę.

Marcus skinął głową i wyszedł z pokoju. Głęboko westchnęłam. Musiałam się upewnić, czy jestem w ciąży, potajemnie robiąc test w szpitalu. Najlepiej byłoby pójść jutro, po wizycie u babci.

Następnego dnia wstałam na czas i przygotowałam się do wyjścia do szpitala. Lena miała się tam ze mną spotkać, więc wskoczyłam do jednego z rolls-royce'ów Marcusa, a kierowca pognał do szpitala.

Lena czekała na mnie przed szpitalem i zapiszczała z podekscytowania, gdy wysiadłam z samochodu.

– Czy to moja dziewczyna! – powiedziała i podeszła, by mnie uściskać. Rozpłynęłam się w jej objęciach; bardzo potrzebowałam tego uścisku po kilku stresujących dniach.

– Naprawdę dobrze wyglądasz, pani Stone – droczyła się ze mną.

– Oj przestań! Jeszcze nie jesteśmy małżeństwem – zaśmiałam się.

– Ale wkrótce będziecie. W każdym razie, chodźmy zobaczyć twoją babcię – powiedziała, a ja skinęłam głową i poszłam za nią do sali.

Babcia leżała na łóżku, blada, jakby nie miała w sobie krwi. Wyglądała słabo i na zmęczoną.

– Babciu – powiedziałam i ujęłam jej dłonie, walcząc z napływającymi łzami.

– Moja droga! O, moje dziecko! Jak się masz? – zapytała, a łzy popłynęły jej z oczu.

– Dobrze się mam. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby zapewnić ci leczenie u najlepszego chirurga.

– Proszę cię, kochanie, nie marnuj na mnie pieniędzy. Wykorzystaj je na swoją przyszłość; najwyższy czas, żebym poszła spotkać się z twoimi rodzicami.

– Proszę, nigdy więcej tak nie mów. Nie możesz mnie zostawić samej na tym świecie. Nie martw się o koszty, pokrywa je ubezpieczenie – skłamałam.

– Naprawdę? – oczy babci rozbłysły.

– Tak. Nie musisz się martwić o pieniądze, tylko skup się na swoim powrocie do zdrowia. Termin twojej operacji został już ustalony, ale pełne szczegóły zostaną ci wkrótce przekazane – powiedziałam, a ona skinęła głową.

Cieszyłam się, że nie pytała o skandal, bo jak miałabym jej powiedzieć, że wychodzę za mąż za mężczyznę, którego poznałam podczas jednej nocy?

– Jak tam sklep…

– Wszystko w porządku – przerwałam. – Nie martw się o to.

Spędziłam trochę czasu z babcią, zanim Lena i ja w końcu wyszłyśmy z sali. Musiałam zrobić test ciążowy, ale nie chciałam jeszcze, żeby Lena o tym wiedziała.

– Um… Muszę porozmawiać z lekarzem o operacji babci. Możesz mi dać chwilę?

– Jasne – powiedziała Lena i poczekała w holu.

Szybko pobiegłam zrobić test ciążowy i powiedziano mi, żebym wróciła za kilka dni po wynik.

Od razu, gdy skończyłyśmy, wróciłyśmy do rezydencji. Lena zachwycała się pięknym białym domem z wysokim sufitem i naturalnym oświetleniem.

– Ten dom wygląda jak ze snu. Jest jak zamek i pasuje do księżniczki takiej jak ty – oczy Leny błądziły po salonie, gdy siedziała na krześle.

– Właściwie to jest dla mnie za duży i czuję się w nim naprawdę samotna – westchnęłam.

– Przyzwyczaisz się. Rozmawiałaś z Kendrą i Molly?

– Tak, wysłały wiadomości.

Jedna z pokojówek podeszła do nich.

– Jestem do państwa dyspozycji. Co panie sobie życzą? – zapytała, patrząc od Leny na mnie.

– Mrożona kawa będzie w porządku.

– Ja też poproszę, ale chcę gorącą z dużą ilością mleka – powiedziałam, a pokojówka uśmiechnęła się niezręcznie i wyszła.

– Czy to tylko ja, czy ta pokojówka mnie przeraża? – szepnęła mi Lena.

– Mnie też. Myślałam, że przesadzam. Patrzy na mnie dziwnie i czuję się niekomfortowo – zadrżałam.

– Ale jest młoda i całkiem ładna. Wygląda, jakby powinna być na studiach. Może cię nie lubi.

– To możliwe. Myślę, że spała z Marcusem. Sposób, w jaki na nas patrzy, kiedy rozmawiamy – widzę w jej oczach zazdrość. Ale mogę się mylić.

– To z pewnością interesujące. Odtąd myślę, że twoje życie będzie pełne dramatu.

Pokojówka weszła i zaczęła podawać napoje. Kiedy miała mi podać kawę, potknęła się i gorąca kawa wylała się na mnie.

– Ała! – krzyknęłam, wstając.

– O mój Boże! Tak mi przykro! Tak mi przykro! – kłaniała się wiele razy, wyglądając na tak skruszoną, że byłam skłonna pomyśleć, że nie zrobiła tego celowo.

Kawa oblała mi palce i zrobiły się czerwone.

– Co z tobą nie tak? – krzyknęła na nią Lena, oglądając moje palce.

– Nie chciałam. Proszę – błagała.

– Po prostu idź – postanowiłam machnąć na to ręką, a ona uciekła.

– Wiem, że ta dziewczyna zrobiła to celowo! – powiedziała Lena.

Ja też tak myślałam, ale postanowiłam nic nie mówić. Właśnie wtedy zaczął dzwonić mój telefon i wyjęłam go z torby. Dzwonił George.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki