DWIEŚCIE DWA – ZRANIENI
MARCUS
Oczy wyszły mi z orbit ze zdziwienia, gdy usłyszałem to oświadczenie. Słowa ukłuły mnie w uszy i zamarłem, próbując przetrawić to, co właśnie usłyszałem.
– Co powiedziałeś? – zapytałem z niedowierzaniem.
– Przepraszam, Marcus. Tej nocy tak się bałem, bo jechałem pijany, a policja potrzebowała kogoś do kontroli. Mój poziom alkoholu był zbyt wysoki, żebym mógł uciec, w






