Violet
Nie byłam pewna, jak właściwie do tego doszło, ale jakimś cudem to ja pchałam wózek Kaydena.
Byliśmy tylko we dwoje; nigdzie nie było nawet jego pokojówki. Spodziewałam się przynajmniej strażnika, ale nikogo takiego z nami nie było, co tylko potęgowało mój niepokój. Jak bardzo pani Renata ufała Kaydenowi, skoro pozwoliła mu zabrać mnie bez żadnej obstawy?
Zbyt mocno zaciskałam dłonie na opa






