Violet
Zanim się obejrzeliśmy, zaczęto wyczytywać nazwiska jedno po drugim. Każdy występował przed szereg, aż wszyscy odebrali swój dopasowany ekwipunek.
Kiedy w końcu trzymałam mundury w dłoniach, wydawały się cięższe, niż przypuszczałam. Tyle z obiecanej lekkości. Buty miałam pod pachą, a para rękawic leżała na wierzchu złożonego kombinezonu.
Ludzie zaczęli znikać za drzewami, żeby się przebrać,






