Pierwszą rzeczą w programie na początku semestru był siedmiodniowy obóz letni. Lenore miała już wsiadać do autobusu, kiedy Andrew, kierownik katedry, odciągnął ją na bok.
Słońce paliło niemiłosiernie. Sibyl, w kapeluszu przeciwsłonecznym i z parasolką w ręku, zmarszczyła brwi, obserwując scenę. "Dlaczego jej wolno opuścić obóz? Czy my też możemy?"
W duchu mamrotała: "Kto by chciał jechać na obóz,






