Edwin spoglądał na nią z góry. Jego jastrzębie oczy zdawały się domagać uznania.
Cecilia wzięła głęboki oddech i powoli wypuściła powietrze.
Nie chciała teraz nic mówić – ani jednego słowa.
Widząc, że wciąż milczy, Edwin dumnie zacisnął usta i obszedł łóżko, zbliżając się do Cecilii.
— Beze mnie twój syn mógłby już nie żyć! Nie powinnaś wyrazić wdzięczności?
Stojąc przed Cecilią, Edwin wykazał się






