Twarz Daviana zbladła ze strachu. Rozglądał się gorączkowo za czymś, co mogłoby uratować Irvina!
Na szczęście wokoło leżało mnóstwo martwych gałęzi i liści!
Davian podniósł długi, suchy konar i wyciągnął go w stronę strumienia!
— Irvin, szybko, łap za gałąź. Wyciągnę cię!
Irvin podskoczył kilka razy w wodzie i desperacko popłynął w stronę gałęzi. Wyciągnął rękę i chwycił ją kurczowo.
W międzyczasi






