Tak czy inaczej, i tak upierałyby się, że to Cecylia uwiodła Edwina.
I nieważne, jak bardzo Cecylia próbowałaby to wyjaśnić, nie uwierzyłyby jej.
No to dobrze!
Równie dobrze mogła się do tego przyznać!
Cecylia nie tylko nie wyraziła skruchy, ale wciąż była tak pewna siebie, że odważyła się jej odgryźć. Maria trzęsła się ze złości.
– Ty, ty, ty jesteś naprawdę bezwstydna!
– Edwinie, idź, idź i spol






