Słysząc to, Ingrid wydała z siebie zirytowane westchnienie i mruknęła:
– Boże, co za katastrofa! Biedna staruszka jest taka krucha, jak ona może znieść ten cały stres?
– I co teraz? To wielka tragedia! Co my, u licha, powinniśmy zrobić?
– Mówiłam to od samego początku, Cecylia to chodzące nieszczęście. Każdy, kto się z nią zadaje, skazany jest na pecha – kontynuowała swoje narzekania Ingrid.
Edwin






