– Muszę walczyć dalej, złożę apelację. Nie oddam moich dzieci! Są moją krwią i kością, nie odpuszczę...
Cecilię ogarnął rozpaczliwy smutek, mimo porannej dawki leków jej depresja nie ustępowała.
Twarz mecenasa Brycena była pełna poczucia winy po przegranym procesie.
Chociaż jego zespół prawny był wykwalifikowany, nie mogli równać się z zespołem Edwina!
– Panno Marshall, tak mi przykro! Powinienem






