Cecilia słuchała, a jej oczy czerwieniały, gdy wpatrywała się w Edwina z urazą i gniewem.
Edwin wyczuł jej złość, ale pozostał niewzruszony. Uniósł lekko brew, a jego spojrzenie było spokojne, lecz prowokujące.
Jeśli chciała rzucić mu wyzwanie, miał mnóstwo sposobów, by przywołać ją do porządku.
— Policzę do trzech. Masz natychmiast przyjść na kolację!
— Wiesz, że zawsze dotrzymuję słowa!
Cecilia






