Shaun postawił kosz z owocami na szafce nocnej z grymasem, który na próżno starał się zamaskować jako uśmiech.
Cecilia krytycznie zlustrowała wyraz twarzy Shauna. Zdecydowanie miał do niej jakąś prośbę. W przeciwnym razie, dlaczego chciałby tu przychodzić i ją oglądać?
Nie chcąc owijać w bawełnę, zapytała wprost: "Tato, o co chodzi?" Sama myśl o prowadzeniu z nim kurtuazyjnej pogawędki była lekko






