– Aaa! – Cecilia krzyczała w agonii jak ścigana zwierzyna.
Ten mężczyzna, jakby błogosławiony przez niebiosa, posiadał silne męskie cechy i obezwładniający przypływ hormonów.
– Nie... Nie...
Jej oddech został przerwany, a napięte nerwy rozluźniły się, sprawiając, że jej ramiona bezwładnie opadły na poduszkę.
Zemdlała z bólu, a cienka warstwa potu pokryła całe jej ciało.
Niestety, Edwin wciąż był w






