Telefon w jej torebce wciąż wibrował.
Jennie nie odważyła się go wyłączyć ani odebrać połączenia. Była tak niespokojna, że prawie się rozpłakała.
„Panno Garcia...”
Jennie wpadała w panikę, gdy nagle zobaczyła zbliżającą się grupę ludzi. Wszyscy skanowali otoczenie, jakby kogoś szukali.
„Ach!” Niczym spłoszony ptak, Jennie pośpiesznie wróciła do sklepu wolnocłowego.
Następnie ukryła się za regałami






