– Tak, jestem odpowiedzialna za śmierć matki, ale tylko częściowo. – Abby zajęła swoje stanowisko. Mimo że nie wiedziała, czego oczekuje od Ryana, wyjawiając mu tę prawdę, zignorowała cichy głos w głowie, który był pewien, że on jej nie uwierzy.
– Co?! – Ryan krzyknął, wyraźnie zirytowany, bo nie mógł uwierzyć w bezczelność córki.
– To prawda, ojcze. Ktoś inny odebrał jej życie tamtego dnia…
–






