Upewniwszy się, że Arthur nie będzie udawał odważnego bez powodu i na pewno pozwoli Abby pomóc, jeśli zajdzie taka potrzeba, Abby w końcu zgodziła się zostać.
– Deion, prawda? – Arthur zwrócił się do osobistego strażnika Abby, który do tej pory stał z boku w milczeniu. – Nie spuszczaj Arlo z oka, bez względu na wszystko.
Nawet bez nalegań Arthura, Deion planował zrobić to samo, ale jak zawsze za






