languageJęzyk
Jego Śliczny Mały Książę: Sprzedany Lykaonowi-placeholderJego Śliczny Mały Książę: Sprzedany Lykaonowi

Jego Śliczny Mały Książę: Sprzedany Lykaonowi

Autor: Emery Rose

Czytaj
Ostatnia aktualizacja: 3 kwi 2026
110 Rozdziały
408.0K słów

"Zostałem sprzedany jako chłopiec. Ale dziki król wyczuwa partnera." W brutalnym świecie, gdzie ludzkie kobiety są ścigane i sprzedawane jako waluta hodowlana, moje przetrwanie zależy od ciasnego stanika i niebezpiecznego kłamstwa. Przez dwadzieścia jeden lat byłem księciem Emerykiem z Nawarry – ładnym, delikatnym chłopcem skrywającym śmiertelny sekret. Kiedy moja starsza siostra zostaje wystawiona na aukcji dla bezwzględnych Lykaonów, aby służyć ich dzikiemu, uwięzionemu Wielkiemu Królowi, odmawiam pozwolenia jej umrzeć w samotności. Oferuję się jako niewolnik bestiom. Myślą, że jestem tylko mizerną, piękną zabawką dla mężczyzn, przeznaczoną do złamania w ich mrocznej fortecy. Nie mają pojęcia, że jestem najrzadszą nagrodą ze wszystkich: nietkniętą ludzką kobietą. Ale nigdy nie możesz okłamać nosa drapieżnika. Kiedy szalony, krwiożerczy król Lykaonów wyczuwa mój ukryty zapach na skórze mojej siostry, jego bezmyślna furia zmienia się w przerażający, obsesyjny głód. A z połowy fortecy moje własne ciało nagle zapala się nienaturalną, palącą potrzebą, której nie mogę kontrolować. Myśli, że jestem chłopcem. Wie, że jestem jego. Kiedy moje ubrania zostaną w końcu rozerwane, a prawda zostanie obnażona, czy dzika bestia rozerwie mnie na strzępy… czy uzna mnie za swoją królową?

Pierwszy rozdział

Pięć wieków temu Likanie stanowili szczyt istnienia.

Zmieniali postać w świetle księżyca, pili krew w cieniach i swobodnie kroczyli wśród śmiertelników. Wieczni i opanowani, ci drapieżnicy oferowali azyl za wielką górą każdemu, kto go szukał. Na strach odpowiadali z gracją, powstrzymując swą ogromną siłę w imię pokoju.

A potem nadeszła Noc Zaćmienia.

Ludzie, gatunek, któremu dawali schronienie, zaatakowali. To była tchórzliwa, wykalkulowana rzeź, zorganizowana, gdy Likanie byli najsłabsi. Wielki Król Alaric, zagoniony w kozi róg podczas osłaniania swego krwawiącego ludu, w końcu uwolnił drzemiącego w nim potwora. Całkowicie zdziczał. Zbawiciel stał się koszmarem na jawie, maszyną do zabijania tak nie do opanowania, że jego właśni ocaleli pobratymcy musieli zamknąć go w niezniszczalnej klatce głęboko pod ziemią.

Ta zdrada zniszczyła wiarę Likan. Skoro ludzie pragnęli potworów, mieli je otrzymać. Ocaleni przyjęli ciemność, nosząc swoją potworność niczym koronę skutą z nienawiści.

Jednak kosmos wymaga równowagi. Krótko po rzezi tajemnicza plaga przetoczyła się przez ludzkie królestwa. Mężczyźni chorowali i wracali do zdrowia, lecz wirus zdziesiątkował populację kobiet. Stał się dla nich wyrokiem śmierci. Te nieliczne, które przetrwały – lub urodziły się później – nie były już ludźmi; stały się walutą. Cenne, rzadkie i całkowicie skazane na zagładę.

Ojcowie licytowali córki do farm rozrodczych. Szlachcice handlowali dziewczętami w zamian za sojusze. Nawet najwyżej urodzone księżniczki nie były bezpieczne przed zgrzytającymi zębami społeczeństwa wygłodniałego kobiet. Urodzić się kobietą oznaczało narodzić się jako zwierzyna łowna.

***

ZIEMIE LUDZI: KRÓLESTWO NAWARRY.

– To… dziewczynka, Wasza Wysokość.

Podziemna komnata pachniała miedzią i potem. Książę Garret zesztywniał całkowicie. Jego dłonie, wciąż spoczywające na wilgotnym czole wyczerpanej żony, Pandory, zaczęły gwałtownie drżeć.

– Powtórz. – Głos Garreta był głuchym charkotem. Modlił się do Bogów Światła, by znużony pałacowy uzdrowiciel po prostu okazał się ślepy.

Starzec spuścił wzrok, obracając w ramionach małe, umazane krwią zawiniątko. – Dziecko jest płci żeńskiej, mój książę.

Wyczerpana twarz Pandory wykrzywiła się w absolutnym przerażeniu. Wbiła palce w pościel, próbując usiąść i na własne oczy zobaczyć maleńką twarzyczkę.

– Nie. Nie, bogowie nie byliby tak okrutni. Tylko nie kolejne! – Jej klatka piersiowa unosiła się ciężko, a z gardła wyrwał się surowy, chrapliwy szloch, gdy ukryła twarz w torsie Garreta.

Garret poczuł, jakby podłoga pod jego butami zamieniła się w popiół. Jego pierworodna, Aurelia, nie miała nawet czterech lat, a król Tyberiusz – jego własny brat, tyran – już rozpatrywał oferty z sąsiedniego królestwa Corvus, chcąc sprzedać małą dziewczynkę, by sfinansować wojnę. Dwie córki. Bogowie przeklęli go dwiema córkami w świecie, który obgryzie je do samych kości.

Głowa Pandory nagle odskoczyła w górę, a jej oczy były szeroko otwarte i rozgorączkowane.

– To chłopiec.

Uzdrowiciel zatoczył się do tyłu. – Szaleństwo. Nie ukryjecie…

– Będę bandażować jej pierś, aż zbraknie jej tchu, jeśli zajdzie taka potrzeba! Nauczę ją machać mieczem i przeklinać jak pijak! – warknęła gładko Pandora, a jej instynkt macierzyński wyostrzył się w coś zabójczego. – Nie udało mi się ochronić pierwszego dziecka. Z drugim nie poniosę porażki. Król Tyberiusz zobaczy siostrzeńca, albo nie zobaczy niczego poza naszymi trupami.

Garret wpatrywał się w wiercące się niemowlę. To była zdrada stanu. To był codzienny spacer po krawędzi gilotyny.

– Jej imię to Emery – oświadczył Garret, odwracając się do uzdrowiciela ze spojrzeniem obiecującym morderstwo, jeśli piśnie choćby słowo. – Emery Galilea Evenstone. A mój syn urodził się dziś w nocy zdrowy.

Czytaj