languageJęzyk
Jego zakazany anioł-placeholderJego zakazany anioł

Jego zakazany anioł

Autor: Genevieve Moreau

Czytaj
Ostatnia aktualizacja: 27 kwi 2026
100 Rozdziały
211.1K słów

„Jedna noc z tajemniczym nieznajomym miała być moją ucieczką. Nie wiedziałam, że to mężczyzna, którego mój ojciec nazywał swoim najlepszym przyjacielem”. Sloane Miałam dość toksycznych, bogatych chłopców i przytłaczających oczekiwań mojego ojca. Dlatego na tę jedną noc wybrałam nieznajomego w mrocznym barze – mężczyznę o zimnych oczach, drapieżnym uśmieszku i głosie, od którego moja skóra stawała w ogniu. Nazywał mnie swoim „Aniołem” i pokazał mi świat surowej, niepohamowanej namiętności. Myślałam, że już nigdy go nie zobaczę. Dopóki następnego dnia ojciec nie przedstawił nas sobie podczas kolacji. – Sloane, poznaj Hayesa Kensingtona – powiedział ojciec, klepiąc mężczyznę po ramieniu. – To mój najstarszy przyjaciel i twój nowy szef. Hayes Nie bawię się w uczucia, a już na pewno nie w niewinność. Ale od chwili, gdy zobaczyłem Sloane Vance, wiedziałem, że muszę ją mieć. Jest córką jedynego mężczyzny, którego szanuję, dziewczyną, którą powinienem chronić, a nie niszczyć. Jednak nigdy nie byłem dobrym człowiekiem. Im bardziej próbuje się wyrwać, tym mocniej ją trzymam. Jest za młoda, zbyt czysta i całkowicie zakazana. Mój najlepszy przyjaciel zabiłby mnie, gdyby wiedział, co robię jego córce na tylnym siedzeniu mojej limuzyny, ale nie potrafię przestać. Ona myśli, że może uciec do swojego byłego. Myli się. Już naznaczyłem ją jako swoją. A ten Anioł nigdy nie opuści swojej klatki.

Pierwszy rozdział

SLOANE

– Ani mi się waż stąd wychodzić, Sloane, to wszystko twoja wina! – warknął Preston. Oczy wychodziły mu z orbit, a w ich głębi płonęła wściekłość.

Zachowuje się niedorzecznie, a ostatnią rzeczą, na jaką mam dziś ochotę, jest stanie tutaj i słuchanie, jak zachowuje się jak pieprzone dziecko. Chwytam za klamkę, przekraczam próg i wychodzę na balkon. Zanim zdążę zrobić kolejny krok, słyszę za sobą jego twarde, szybkie kroki, a potem zapach jego wody kolońskiej uderza mnie w nozdrza, wywołując mdłości i irytację.

– Odejdź, Preston. Nie mam ci nic do powiedzenia – mruczę, zamykając oczy, gdy chłodne powietrze muska moją skórę. Słońce już zaszło, a chmury ciemnieją z intensywnością, która dorównuje burzy szalejącej we mnie, rzucając złowieszczy cień na wszystko, w co wierzyłam przez ostatnie trzy lata.

Preston i ja poznaliśmy się na zbiórce charytatywnej trzy lata temu. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale więź, którą pielęgnowała pozycja naszych rodziców w społeczeństwie. Jego ojciec, Warren Sterling, jest właścicielem połowy miasta i ma kilka firm rozsianych po całym mieście i poza nim. Podobnie jak mój ojciec. Preston zarządza hotelami i kurortami. Czasami mam wrażenie, że sława uderzyła mu do głowy, ale z drugiej strony zawsze był rozpuszczonym bachorem. Byłam po prostu na tyle szalona, by przy nim trwać i usprawiedliwiać go za każdym razem, gdy na wierzch wychodziły jego demony.

– Nie mówisz poważnie, kochanie. Nie możesz tak po prostu kazać mi wyjść. – Jego głos jest opanowany. Wiem, że próbuje przecisnąć się przez mury, które nagle wzniosłam, tak jak robi to za każdym razem, gdy się kłócimy i się na niego wkurzam.

– Miałam długi dzień w biurze. Bycie nowicjuszką wśród ludzi, którzy pracują w tej branży od czasu, zanim się urodziłam, to nie bułka z masłem. Ja… –

– Bo sama zdecydowałaś się przez to przechodzić, chociaż możesz pracować ze mną albo z ojcem! – warczy z dezaprobatą. – Mówiłem ci, że mam dla ciebie idealne stanowisko w jednym z kurortów. Możesz zostać tutaj ze mną albo wyjechać do Australii, Londynu... –

– Nie chcę pracować dla ciebie ani dla mojego ojca, nie jestem pieprzonym przypadkiem charytatywnym! –

Prycha. – Ale ty harujesz w tej firmie za grosze! –

Jak do tego doszło?

– Uwielbiam moją pracę konsultantki finansowej i zamierzam zapracować na każde stanowisko, na każdą najmniejszą korzyść, która z nią przychodzi. Nie chcę, żebyś przy każdej okazji dyszał mi w kark i umniejszał moje wysiłki. –

– To nieprawda! Kocham cię i chcę dla ciebie jak najlepiej, kochanie. –

Przekrzywiam głowę i posyłam mu mordercze spojrzenie. – Tak myślisz? –

Milknę, patrząc, jak wciąga powietrze. Boże, nie mogę uwierzyć, że tak długo znosiłam tego faceta. Powinnam go rzucić, gdy tylko zauważyłam pierwszą czerwoną flagę. – Kwestionujesz moje decyzje. Wątpisz w moją siłę. Depczesz moje uczucia. – Odwracam się do niego, wpatrując się prosto w jego niebieskie oczy, które teraz pochłania wściekłość. – Nie mogłam się doczekać, by spędzić wieczór z mężczyzną, którego kocham. To miała być nasza rocznica, ale zrujnowałeś ją swoim ohydnym zachowaniem, traktując mnie jak dziecko w środku restauracji! –

– Chcę dla ciebie jak najlepiej, a kremowa zupa z homara zdecydowanie zrujnowałaby twoją figurę! –

Jasna cholera!

– Naprawdę? Zależy ci na moich wymiarach bardziej niż mnie? –

– Na to wygląda! Bo gdyby choć trochę ci zależało, nie odważyłabyś się nawet spojrzeć na tak kaloryczny posiłek! –

Śmieję się. Dźwięk wyrywa się z mojego brzucha, wypływa przez usta i niesie się echem po otwartej przestrzeni.

– Wynoś się, Preston, bo będę zmuszona wezwać ochronę, żeby cię wyrzucili. –

Zmniejsza dystans między nami i przygląda się mojej twarzy z głupkowatym uśmieszkiem błąkającym się na wargach. – Nie zrobisz tego, kochanie. –

Bezczelny, myśli, że ma nade mną jakąkolwiek kontrolę! Czy niczego się do tej pory nie nauczył? Kiedy dotrze do niego, że nie dam się ujarzmić?

– Masz pięć minut, żeby wejść do tej windy, Preston, i dla twojego własnego dobra mam nadzieję, że będziesz trzymał się ode mnie z daleka. –

Zastyga na chwilę. Dostrzegam niedowierzanie w jego spojrzeniu, ale potem wydaje z siebie cichy śmiech, marną próbę zamaskowania emocji, które tak łatwo potrafię odczytać. Strachu.

– Zrywasz ze mną w naszą rocznicę? W noc, w którą powinniśmy świętować naszą miłość, wyczekując chwili, w której zsunę tę sukienkę z twojego ciała. To, co stało się w restauracji, to nic takiego, a poza tym dałem ci idealny prezent, żeby zrekompensować ci wszystko, co zrobiłem. –

Rzucam mu miażdżące spojrzenie. – Nie bądź śmieszny! Mówiłam ci, że nie interesuje mnie twój cholerny prezent! –

– Ale dobrze na tobie wygląda. Nie uważasz, hmm? –

Preston pochyla się, powoli unosząc dłonie, by ująć moją twarz. Jego kciuk gładzi moją dolną wargę. Zamiast znajomego dreszczyku, który zazwyczaj czuję pod jego dotykiem, moje wnętrzności zaciskają się w poczuciu złego przeczucia. Próbuję się odsunąć, ale jego mocny uścisk trzyma mnie w miejscu i nasze usta zderzają się w nieoczekiwanym pocałunku.

Świeża fala gniewu przetacza się przeze mnie, gdy podgryza moje wargi, szukając wejścia.

– Ty skurwysynu! – syczę, uderzając go w twarz z całą siłą, na jaką mnie stać. – Rzygać mi się chce na twój widok! –

Śmieje się, masując dłonią miejsce, które przed chwilą uderzyłam. – Potrzebujesz mnie, laleczko. Widzę, jak rozszerzają ci się źrenice, a twoje ciało lekko pochyla się w moją stronę. Nie próbuj udawać takiej surowej i w ogóle – przyznaj to. –

Gniew gwałtownie rośnie, grożąc mi uduszeniem. – Masz rację w jednym, Preston. Jednak tej nocy będę świętować z zupełnie innego powodu. – Rozpinam bransoletkę, którą siłą wsunął mi na nadgarstek w restauracji podczas naszej kłótni, i wrzucam ją do przedniej kieszeni jego smokingu.

– Okłamywałam samą siebie raz za razem, wierząc, że przestaniesz być dupkiem i zaczniesz mnie traktować tak, jak na to zasługuję: z szacunkiem i całkowitym oddaniem. Kiedy zraniłeś mnie po raz pierwszy, wybaczyłam ci, zanim jeszcze zdążyłeś mi powiedzieć, że to się więcej nie powtórzy. I co zrobiłeś? Hę?! Zmieniłeś mnie w kobietę, która ledwo potrafi spojrzeć na swoje odbicie w lustrze bez uronienia łzy. –

– Kochanie, możemy to naprawić. Nie rezygnuj z nas, proszę. –

Mam ochotę roześmiać mu się w twarz. Zrezygnować z nas? O czym on, do cholery, mówi? Zrezygnowałam już dawno temu. Byłam tylko zbyt tchórzliwa, żeby odejść. Odwracam się na pięcie, kierując się prosto do drzwi windy, która prowadzi do holu.

– Żegnaj, Preston – mówię, z siłą uderzając w przyciski. – Mam nadzieję, że nigdy więcej cię nie zobaczę. –

Posyła mi ostatnie, przeciągłe spojrzenie, po czym wchodzi w ograniczoną przestrzeń. Czekam, aż moje serce rozpadnie się na malutkie, nierozpoznawalne kawałeczki. Powinno, prawda? W końcu kochałam tego człowieka.

Mieliśmy plany – tyle marzeń i w ogóle. Bywały dni, kiedy nie mogłam zasnąć, nie usłyszawszy jego głosu. Były chwile, kiedy nie pragnęłam niczego więcej, niż pławić się w jego dotyku, rozkoszować się jego droczącymi pieszczotami i trwać w jego ramionach. Boże! Tak bardzo ufałam naszej miłości, że prawie straciłam samą siebie.

Tata zmyje mi głowę. Mama po prostu uwielbia Prestona. Nie będzie z nimi łatwo. Wiem, że jego rodzice również będą zdruzgotani. Wszyscy w naszych rodzinach nam kibicowali. Po głębokim westchnieniu, które łagodzi myśli o kilku nadchodzących dniach, o konieczności zmierzenia się z pytaniami i plotkami z naszego kręgu znajomych, idę do swojej sypialni i kładę się twarzą w dół na starannie pościelonym łóżku.

Coś migocze w moim umyśle i nie pozwalając sobie na rozpamiętywanie „co by było, gdyby” w związku z decyzją, którą właśnie podjęłam, oraz burzy, jaką wywoła, gdy tylko wieści się rozejdą, podchodzę do minibarku w salonie i robię sobie drinka. Gdy ciepły płyn pali mnie w gardło, zalewają mnie wspomnienia, zamazane, ale na tyle wyraźne, by znów podnieść mi ciśnienie.

Niech cię szlag, Preston!

Kupiłam na dzisiejszy wieczór idealną sukienkę. Poświęciłam mnóstwo czasu na makijaż, a mama przysłała swoją stylistkę, by zajęła się moimi włosami. Wszystko, co zrobiłam, nic dla niego nie znaczyło! Bardziej martwił się moją wagą, niż przejmował się moimi uczuciami.

Moje nogi lekko drżą, zmuszając mnie do oparcia się o hoker. To będzie długa noc. Moje myśli kierują się ku Chloe, mojej najlepszej przyjaciółce. Jest piątek, co oznacza, że będzie w barze w centrum. Powinnam do niej zadzwonić i powiedzieć jej, że w końcu posłuchałam jej rady, by zerwać z tym aroganckim skurwysynem. Chlo nienawidzi Prestona do szpiku kości i zawsze skaczą sobie do gardeł. Moje wargi drgają w lekkim uśmiechu, gdy powoli dociera do mnie, że mam przynajmniej jedną osobę po swojej stronie.

Jakby wszechświat zgrał się z moimi myślami, mój telefon wibruje, a na ekranie miga imię Chlo. Odbieram po trzecim sygnale.

– Jesteś w jego penthouse'ie czy w swoim? – przeciąga samogłoski, a jej głos jest lekki od humoru.

Obracam w dłoni wysoką szklankę z bursztynowym płynem, a uśmiech na moich ustach rozszerza się w szeroki wyszczerz. – U mnie. –

– Gdzie on jest? Co powiedział, kiedy zobaczył tę rzucającą na kolana bieliznę, którą kupiłaś w zeszłym tygodniu? Podobała mu się?? –

Moje myśli wędrują do czerwonego kompletu z mikrofibry wiszącego w mojej garderobie. Przełykam ślinę. Czy sklep przyjmie zwrot? Może któraś z dziewczyn zechce ją ode mnie wziąć. Mogę...

– Sloane? –

Mój umysł wraca do teraźniejszości. Chloe zadała pytanie, ale nie pamiętam jakie.

– Ja... zadzwonię do ciebie rano, kochana. Muszę odpowiedzieć na kilka e-maili i popracować nad aktami, które szef zespołu rzucił mi dziś na biurko. Mam termin na jutro. –

– Praca? Dzisiaj podobno macie rocznicę związku. Co się dzieje? Wszystko w porządku? –

Łzy napływają mi do oczu, a mój uścisk na szklance się zaciska. – Preston i ja... zerwaliśmy. Nie mogłam już z nim znieść, Chloe. Chyba miałaś rację, że on niszczy mnie od środka. Zostało mi tylko głębokie poczucie żalu i emocjonalne blizny. –

Chloe chichocze. – Nareszcie, kurwa, dziewczyno! Szkoda, że mnie tam nie było, żeby zobaczyć minę na jego twarzy! –

Czekam, aż zapyta, czy wszystko u mnie w porządku, ale jedyne, co potem słyszę, to sygnał zakończenia połączenia i dźwięk jej cichego śmiechu odbijającego się echem w moich uszach. Może po prostu się z mojego powodu cieszy. A może to kpina, którą wyłapałam w jej głosie?

Nie... to niemożliwe. Chloe to moja najlepsza przyjaciółka i zawsze była przeciwna mojemu związkowi z Prestonem. Odchylam głowę do tyłu, wypijając całą zawartość szklanki. Krzywię się, gdy pieprzna nuta szkockiej uderza w moje gardło. W mgnieniu oka wyobrażam sobie Chloe i Prestona razem. Nie. Kurwa! Muszę wziąć się w garść i trzymać się z dala od mediów społecznościowych, a także od tych okropnych, powszechnych ostatnio problemów i napięć we współczesnych relacjach.

Zanim gniew opada, a ja staję się odrobinę spokojniejsza, wybija północ. Osuwam laptopa i kładę głowę na wypolerowanym biurku w moim gabinecie, usilnie starając się nie odtwarzać w myślach wydarzeń tego wieczoru. Mój telefon wydaje dźwięk; tym razem to wiadomość tekstowa. Nie podnosząc głowy, szukam urządzenia na oślep na biurku, a potem wsuwam je pod spód, żeby przeczytać to, co jest na ekranie.

Preston.

Mam nadzieję, że wkrótce uświadomisz sobie swój błąd, kochanie.

Upuszczam telefon na podłogę dokładnie w tym samym momencie, w którym pierwsza łza spada na biurko. Biorąc pod uwagę charakter Prestona, on będzie wszystko komplikował, i to przeraża mnie bardziej niż sama myśl o jego stracie.

Czytaj