Benedict
Kiedy dotarłem do watahy Alfy Waylona, stałem w osłupiałym milczeniu, gdy Sloane schodziła po schodach domu stada, by mnie przywitać.
– Dlaczego się na mnie gapisz? – marszczy brwi.
– Za każdym razem, gdy myślę, że nie możesz być piękniejsza, udowadniasz mi, że się mylę – mówię jej.
Sukienka, którą ma na sobie, jest swobodnie elegancka, z cienkimi ramiączkami. Ale to jej długie brązowe wł






