– W porządku, przyjdę. O której godzinie się to zaczyna? – zgodziła się serdecznie Xyla Quest.
Xyla nie chciała w takich chwilach utrudniać ojcu życia.
– O dwunastej w południe, pojutrze. Musisz pamiętać, żeby przyjść ze Stanleyem, zrozumiałaś? – Głos Jeremy'ego Questa brzmiał o wiele weselej.
– Dobrze – odparła wesoło Xyla.
***
Przyjęcie powitalne na cześć Emily Quest i Toma Sullivana było niezwy






