Lily odruchowo wytarła ręce o fartuch i szybko ruszyła do salonu, żeby wziąć telefon.
Przyłożyła palec do ust, nakazując Maryanne zachowanie ciszy, i wyszła na balkon, żeby odebrać połączenie.
– Gdzie jesteś? – zapytał Xavier nonszalanckim tonem, w którym jednak pobrzmiewała zaborczość.
Lily zakręciła kosmyk włosów wokół palca, czując niepokój. – Pracuję po godzinach.
Xavier wypuścił powietrze






