Hazel o tym nie pomyślała. Ale po przypomnieniu Bobby'ego natychmiast zaczęła oceniać Maryanne krytycznym okiem teściowej lustrującej synową.
Wychowana pod otulającą opieką Devereux od urodzenia, Maryanne emanowała wrodzoną delikatnością. Jej skóra miała różowy blask, a błyszczące oczy i eleganckie gesty czyniły ją całkiem uroczą.
– Jesteś starsza od Haydena, prawda? – zapytała Hazel z marszczenie






