To nie słowa Maryanne skłoniły Haydena do działania – po prostu chciał zostawić całą tę negatywną energię za drzwiami.
Wrócił do mieszkania i opadł na kanapę. Potem przeczesał włosy obydwoma rękami, zamieniając krótkie kosmyki w chaotyczny nieład.
– Wcale nie są dla ciebie tacy źli – oceniła uczciwie Maryanne.
– Ale chcę, żeby traktowali mnie i Lily jednakowo. Jestem ich synem, a Lily, co, nie jes






