Bobby nie tylko nie przejmował się stanem zdrowia Hazel, ale jeszcze wypominał jej dawne błędy.
– Odpieprz się! – Hayden go odepchnął. – Nie chcę cię więcej widzieć!
Bobby z impetem usiadł na podłodze. Mamrocząc pod nosem, pozbierał się, otrzepał tyłek, po czym odwrócił się i wyszedł.
Odszedł tak zdecydowanym krokiem, że nie zważał ani na hospitalizowaną żonę, z którą spędził ponad dwadzieścia lat






