VALERIE.
– A, no tak, zanim zapomnę, masz. – Podnoszę wzrok, widząc, jak Zade wyciąga z kieszeni zwitek banknotów.
– Co to? – pytam niepewnie, gdy delikatny wiatr rozwiewa mi włosy. Odsunęłam je dłonią, ale Zade zrobił to za mnie ręką, którą mnie obejmował. – Dzięki, mój seksowny Ogierze.
– To kaucja za mieszkanie – odpowiada.
Marszczę brwi. Byłam pewna, że kaucja przepada, jeśli zrezygnujemy.
–






