ZADE.
Jest ich zbyt wielu i wiedzieli, że nadchodzę. To był sprytnie przemyślany plan, taki, którego nawet ja nie przewidziałem.
Wściekłość, jakiej nigdy dotąd nie czułem, pali mnie, gdy bezlitośnie ich ścinam. Mam kilka ran i udało mi się uniknąć kul, ale to nie ma znaczenia; chętnie przyjmuję ból, wykorzystując go do napędzania mojej zemsty, gdy rozcinam kolejnego mężczyznę, który upada, jakby






