**VALERIE.**
– Właśnie o tym mówimy – odpowiada Zade niemal szyderczo, bawiąc się leniwie nożem do chleba, którym obraca między palcami, rozparty wygodnie na krześle.
– Poradzę sobie – mówię. Zade patrzy na mnie przez chwilę, jakby mnie obserwował.
– W takim razie wróć tam. Spróbuj zachowywać się normalnie, a my dopilnujemy, żeby ochrona była na najwyższym poziomie. Również w szpitalu – mówi Se






